Strona poświęcona Ziemi Łukowskiej

Wojenna historia pewnego domu w Trzebieszowie

 

Na obrzeżach Trzebieszowa, w dawnym majątku Obelniki stoi drewniany dom, już prawie stuletni. Zbudowali go Henryk i Stanisława Brzozowscy. Wychowali w nim czworo dzieci: Wieńczysława, Alicję, Zenobię oraz Henryka Ostrowskiego – syna Stanisławy z pierwszego małżeństwa.

Henryk Brzozowski urodził się 28 października 1893 r. w starym, nie istniejącym już dworze na Obelnikach. Jego rodzice od 1889 r. byli arendarzami połowy Obelnik. Wychował się w drewnianym domu w Leszczance, wybudowanym przez jego ojca Aleksandra pod koniec XIX w. Dom ten obecnie znajduje się w skansenie w Lublinie, czekając na montaż w planowanym regionie podlaskim.

Rodzinny dom Henryka w Leszczance, w latach 80-tych

 

W 1914 r. Henryk został zmobilizowany do wojska rosyjskiego. Służył początkowo w Ufie w Rosji, a następnie przeszedł do Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego. Po zakończeniu wojny stacjonował w jednostce żandarmerii w Żurominie jako komendant posterunku. Ożenił się ze Stanisławą z Rucińskich Ostrowską, urodzoną w Równem na Wołyniu, którą podobno poznał na defiladzie w Warszawie. Wziął udział w wojnie z Rosją bolszewicką, a rok później przeszedł do rezerwy i rozpoczął starania o kupno ziemi na Obelnikach, gdzie właśnie parcelowano dawny majątek. Nabył parcele nr 6 i 6a, leżące nad rzeką Krzną.

Henryk Brzozowski podczas wojny polsko-bolszewickiej

 

W marcu 1939 r. Henryk Brzozowski dostał powołanie do wojska w stopniu plutonowego żandarmerii krajowej. Brał udział w kampanii wrześniowej. Po upadku Brześcia wyrwał się z okrążenia i wrócił do domu. Mniej szczęścia miał jego pasierb Henryk Ostrowski, który dostał się do niewoli niemieckiej i trafił do obozu jenieckiego w Rzeszy.

Alicja i Wieńczysław w Siedlcach, przed wojną

Henryk Brzozowski (z lewej) tuż przed wojną, Siedlce

Henryk Ostrowski (z lewej), pasierb Henryka, w stalagu w Rzeszy

 

Jesienią 1939 r. w domu Brzozowskich na Obelnikach schroniły się cztery Żydówki, uciekające z zachodniej Polski przed wkraczającymi wojskami niemieckimi. U Brzozowskich spędziły trzy tygodnie. Później ruszyły dalej na wschód. Jedna z nich, imieniem Genia, wróciła później na Obelniki i ukrywała się tu do końca okupacji. We wsi uchodziła za kuzynkę Brzozowskich. Nauczyła się pacierza i jeździła z rodziną do kościoła, pomagała też w polu i w pracach domowych. Pomoc Żydom była w czasie okupacji karana śmiercią, więc Henryk i Stanisława, pomagając Geni, ryzykowali nie tylko swoje życie, ale także życie swoich dzieci.

Genia (po lewej) i Alicja Brzozowska na polu za domem podczas okupacji

Genia Leinwand, okupacja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Było to tym bardziej niebezpieczne, że przez dom Brzozowskich przewijało się wielu ludzi. Od czerwca 1942 r. do lipca 1944 r. funkcjonował tu szpitalik partyzancki, gdzie przywożono żołnierzy AK, rannych w walkach z Niemcami. Zajmowały się nimi córki Henryka Brzozowskiego, Alicja i Zenobia. Zenobia została zaprzysiężona na sanitariuszkę AK w czerwcu 1942 r. pod pseudonimem „Iskra”. Jej brat Wieńczysław przyjął pseudonim „Szary”. Oboje składali przysięgę przed ppor. Tadeuszem Dębowskim ps. „Wiktor”, dowódcą patrolu Krajowej Dywersji Wojskowej (KDW) w Trzebieszowie. Młodszy brat Tadeusza, Bolesław Dębowski, sprowadzał do domu na Obelnikach lekarza, którym był ksiądz z Trzebieszowa i zarazem kapelan oddziału partyzanckiego z Jaty, Aleksander Zaręba ps. „Mrówka”. Dębowski dostarczał też na Obelniki lekarstwa od mgr. Tadeusza Królikowskiego, który prowadził punkt apteczny w Trzebieszowie.

Od lewej Tadeusz Dębowski ps. Wiktor, Wieńczysław Brzozowski ps. Szary, Antoni Durys ps. Mały, Władysław Brzozowski.

Przed domem Brzozowskich, Zenobia i Alicja z partyzantami, po lewej F. Bara ps. Zbyszek

W salonie, od lewej Jan Brzozowski, Antoni Durys, Tadeusz Dębowski, Wacław Wajszczuk (w chustce), Wieńczysław Brzozowski, Władysław Brzozowski.

Wspólne szycie u Brzozowskich, okupacja. Pierwsza z lewej Alicja.

Alicja i Genia, wspólne szycie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jesienią 1943 r. Zenobia i Wieńczysław otrzymali rozkaz odebrania i dostarczenia do szpitala partyzanta Zdańkowskiego „Lutka”, rannego w akcji wysadzania stacji pomp w Łukowie. Przetransportowali go na Obelniki w bardzo trudnych warunkach pogodowych. Innym razem, wiosną 1944 r., do ich domowego szpitala trafił kpt. Jerzy Skoliniec „Kruk”, weteran kampanii wrześniowej, adiutant komendanta Obwodu AK Radzyń Podlaski, a później dowódca leśnego oddziału szkolnego OP 35 pp. AK. Został on ranny w bitwie pod Kąkolewnicą. Na Obelniki trafił z dużym ubytkiem krwi i z kulą w płucu, która przeszła 3 mm od serca. Kurował się tu ok. 2 miesięcy.

Dogodna lokalizacja domu Brzozowskich sprawiła, że ustanowiono tu stałą kwaterę dowódcy oddziału krajowej dywersji na rejon Trzebieszów Feliksa Bary ps. „Zbyszek”. Oddział ten został wydzielony z 35. pułku piechoty AK kpt. Wacława Rejmaka ps. „Ostoja”. Wraz ze „Zbyszkiem” na kwaterze na Obelnikach często przebywał por. Ryszard Borken-Hagen ps. „Saba” i kpr. Antoni Durys ps. „Mały” z Warszawy, a także ppor. Tadeusz Dębowski ps. „Wiktor”. W budynkach na Obelnikach przechowywano broń i sprzęt AK. „Moim głównym zadaniem była ochrona i ubezpieczenie kwatery – napisał Wieńczysław Brzozowski w życiorysie. – Dodatkowo melinowałem amunicję, broń i klucze do rozkręcania szyn, itp. Również zacierałem ślady po akcjach na ligenszaft. To trwało do akcji Burza”.

Sylwester u Brzozowskich, 1943 (drugi z lewej partyzant Antoni Durys ps. Mały)

Wigilia 1943 (Genia druga z prawej, pomiędzy Wieńczysławem i Stanisławem)

Wigilia u Brzozowskich, 1943 (Genia pierwsza z prawej)

 

W lipcu 1944 r. na teren Ziemi Łukowskiej wkroczyła Armia Czerwona. Niemcy wycofywali się w pośpiechu. 20 lipca 1944 r. pod Gręzówką doszło do bitwy partyzantów z Jaty z tyłowymi oddziałami niemieckimi. Zginęło 25 partyzantów, w tym bywalcy domu na Obelnikach – ppor. Tadeusz Dębowski „Wiktor” i kpr. Antoni Durys „Mały”. Obaj zostali pochowani na cmentarzu w Trzebieszowie.

Po zakończeniu okupacji Genia odeszła z Obelnik wraz z Armią Czerwoną. Udało jej się wyemigrować do Izraela. 2 grudnia 1961 r. nawiązała z rodziną Brzozowskich kontakt za pośrednictwem Polskiego Radia. Mieszkająca wtedy w Elblągu Zenobia Brzozowska otrzymała list informujący, że Genia Leinwand z Izraela poszukuje ludzi, którzy uratowali jej życie i pragnie nawiązać z nimi korespondencję. Wymiana listów trwała do 1968 r.

Co roku na święta rodzina Brzozowskich otrzymywała od Geni paczkę izraelskich pomarańczy. Po zerwaniu stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską i Izraelem kontakty się urwały, a późniejsze poszukiwania przez Polski Czerwony Krzyż nie przyniosły rezultatu.

Córka Geni Leinwand, Izrael 1962

Genia z mężem, Izrael 1962

 

Od lata 1944 r. w Kąkolewnicy stacjonowała 2 Armia WP (tzw. berlingowcy) wraz z sowieckim NKWD. Wojska te przebywały tu aż do stycznia 1945 r., gdy ruszyła sowiecka ofensywa na Berlin. Jesienią 1944 r. w rejonie Trzebieszowa zaczęto formować V Dywizję LWP, co stało się początkiem gehenny żołnierzy z AK i NSZ. „Właściwie to już rozpoczęła się okupacja sowiecka – zauważa Wieńczysław Brzozowski w życiorysie. – Rozpoczęły się aresztowania Akowców i wywózka do Kąkolewnicy”. 11 listopada 1944 r. zaczęto wyłapywać partyzantów i wcielać siłą w szeregi LWP, a tych, którzy odmawiali, rozstrzeliwano jako dezerterów w lesie Kania pod Trzebieszowem. Według Bolesława Dębowskiego zastrzelono wówczas 200 ludzi.

Od chwili przybycia V Dywizji do Trzebieszowa 5 września 1944 r., w domu na Obelnikach trwały ciągłe rewizje po budynkach. Henryk został aresztowany przez NKWD już w październiku 1944 r. Najpierw był badany w Łukowie, następnie przewieziono go do więzienia w Siedlcach. Spędził tam trzy tygodnie. „Mimo to nic od Niego nie dowiedzieli się” – zapisał Wieńczysław. Również Zenobię wzywano wraz ojcem do Łukowa na przesłuchania. Wieńczysław, chcąc uniknąć przymusowego wcielenia do LWP, ukrywał się od września 1944 r. Ujawnił się dopiero 27 lipca 1945 r., po ogłoszeniu amnestii. Jak wspominał, „przez cały czas za Bieruta nasz dom był pod stałą obserwacją przez posterunek milicji i ubeka Kaziuka. Dopiero po śmierci Bieruta dali nam spokój”.

Poszukiwany był także Mieczysław Brzozowski, bratanek Henryka, mieszkający w Leszczance. Mieczysław służył w AK i był w Jacie. Bywał już wcześniej aresztowany przez Niemców i przetrzymywany w mieszkaniu wójta w Trzebieszowie, skąd odbili go koledzy – Kazimierz Nurzyński „Stefan” i Jan Kryński „Sokół”. Teraz dla odmiany chcieli go aresztować Rosjanie. Ponieważ nie znaleziono syna, NKWD zabrało ojca, Bolesława Brzozowskiego – brata Henryka. Bolesław nigdy nie powrócił do domu, a jego dalsze losy są nieznane.

Pomimo tych trudnych doświadczeń, również w latach powojennych dom Brzozowskich często bywał schronieniem dla ludzi poszukiwanych przez komunistyczne władze. „Kiedy się od nas odczepili i dali nam spokój – wspominał Wieńczysław – pomagaliśmy, dając schronienie, jednemu partyzantowi, który się [nie] mógł ujawnić. Prawdopodobnie nazywał się Antoni Dołęga. Lewą nogę miał protezę. Dziś już nie żyje, nie doczekał się teraźniejszości”. Na Obelnikach Dołęga przebywał po kilka tygodni w roku przez ok. 30 lat, korzystając najpierw z gościny Henryka i Stanisławy Brzozowskich, a potem ich syna Wieńczysława i synowej Stanisławy.

Tekst Małgorzata Szczygielska (na podstawie notatek i życiorysu Wieńczysława Brzozowskiego oraz jego siostry Zenobii i przyjaciela Bolesława Dębowskiego z Trzebieszowa, znajdujących się w archiwum ŚZŻAK Koło Trzebieszów)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.