Strona poświęcona Ziemi Łukowskiej

XX wiek

Wystawa rolnicza w Łukowie

Stoisko Koła Ziemianek

 

1 października 1908 roku rozpoczęła się w Łukowie kilkudniowa powiatowa wystawa rolnicza, która zgromadziła wystawców z powiatów łukowskiego, radzyńskiego i garwolińskiego.
O nagrody w różnych dziedzinach ubiegali się włościanie, włościanki a także ziemianie i drobni producenci. Wygłoszono też pogadanki ogólnorolnicze.
Wydarzenie rozpoczęło się od uroczystej mszy świętej w kościele pobernardyńskim. Otwarcia imprezy dokonał Stanisław Majewski a mowę wygłosił ksiądz dziekan Majewski.

 

 

 

 

Continue reading

Sierpień 1920 w powiecie łukowskim

W sierpniu 1920 ziemia łukowska była terenem wzmożonych ruchów wojsk polskich i bolszewickich.
Zanim doszło do kontrofensywy znad Wieprza, armia polska naciskana od wschodu i północy, przegrupowała się przez powiat łukowski na południe, osiągając strategiczną linię rzeki.  
16 sierpnia 21. Dywizja Piechoty Górskiej i 16. Dywizja Piechoty, które weszły w skład 4. Armii  zostały skierowane na północ – 21.D.P przez Kock,Wojcieszków, Łuków a 16. D.P. przez Okrzeję, Żelechów, Stoczek.
Continue reading

Brazylijska gorączka – mieszkańcy powiatu łukowskiego na emigracji

Osadnictwo polskie w Brazylii ma już 150-letnią historię. Jedna z trzech fal „brazylijskiej gorączki” przypadała na przełom XIX i XX wieku. Na W 1911 roku przez wsie i miasta przejeżdżali agenci emigracyjni, którzy zachęcali ludzi do wyjazdu w nieznane. Szczególnie popularnym celem podróży była w tym czasie brazylijska prowincja Parana. Ruch wychodźczy nie ominął także powiatu łukowskiego.
Continue reading

Nieurodzaj i głód w powiecie łukowskim

Rok 1937 był katastrofalny dla mieszkańców powiatu łukowskiego. Wielka susza, która objęła swoim zasięgiem prawie całą Lubelszczyznę  spowodowała klęskę nieurodzaju. Mieszkańcy z uzasadnioną obawą patrzyli w przyszłość, a w ich oczy zaglądał głód. Continue reading

Eugeniusz Domański – tuchowicki organista

Eugeniusz Domański był w latach 1934-67 organistą w Tuchowiczu. Pracował także społecznie – udzielał się m.in. w miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Zapisał się w pamięci parafian jako niezwykle elegancki mężczyzna. Niektórzy do dziś wspominają kalikowanie podczas mszy.
Historię organisty, który spędził w Tuchowiczu 33 lata przypominamy dzięki dokumentom i zdjęciom zachowanym u jego wnuka Adama, a także wspomnieniom parafian. Continue reading

Tak żyli nasi przodkowie…w Celeju

Listy do Gazety Świątecznej – Ze wsi Celeja w powiecie łukowskim guberńji siedleckiej
Wieś nasza leży nad małą rzeczką Świdrem. Po obu stronach rzeczki ciągną się pasma łąk niezgorszych; dalej na północy za łąką są ogrody, a w tych ogrodach pozakładane piękne sady owocowe. Nie wszyscy jednak z tych sadów korzyść mają, bo niedbałym właścicielom wszystko liszki zjadły. Co prawda, tylko jeden wszelkiemi sposobami tępił to paskudne robactwo, to też w jego sadzie gruszki i jabłka ocalały i pięknie dojrzewają.
Przy owych sadach leży nasza wieś, blizko trzydzieści lat temu założona na trzech dużych osadach nabytych z rozprzedawanego działkami folwarku. Każda z owych osad miała nie mniej niż trzy włóki gruntu; ale wkrótce wszystkie trzy się rozdrobniły: dziś już siedzi na naszej wsi dziecięciu gospodarzy, ale i ci dobrze się mają. Lasu nie mamy wiele ale inaczej sobie radzimy, bo w gruntach naszych jest wielka ilość torfu.

Przez wieś idzie droga ogrodzona płotami i obsadzana drzewami. Mamy we wsi stolarza, rymarza i dwóch młynarzy. Wielu pośród nas trudni się ogrodnictwem. Mają piękne szkółki drzew owocowych, prowadzone podług książki uczonego ogrodnika Jankowskiego. Mamy też i pszczelarza, który cieszy się piękną pasieką założoną i prowadzoną według rad wyczytanych w książkach ś.p. Kazimierza Lewickiego.
Młodzież nasza nie przebiera się za Niemców jak robią okoliczne chłopaki, ale odziewa się porządnie po gospodarsku. papierosów nie pali, żyje oszczędnie i nie marnuje pieniędzy na rzeczy błahe. A wszystko to zawdzięczamy Gazecie Świątecznej, której Pisarzowi dziękujemy serdecznie, bo i nasze sady pochodzą z tej rady.
Należy mi wspomnieć i o naszym kościele. Do kościo9ła mamy przeszło dziesięć wiorst drogi: jest to dla nas wielka niewygoda, bo starzy i mali rzadko się tam dostać mogą. Kościół mamy nowy, drewniany, dość dużym pięknie pomalowany. Składamy za to dzięki naszemu proboszczowi, księdzu Sawickiemu.
Już kończę to moje niezgrabne pisanie i prosę serdecznie o wydrukowanie. Co źle napisane, to proszę sprostować. Mili czytelnicy raczą mi darować wszystkie me pomyłki, w czytaniu przeszkody bom ija czytelnik ale jeszcze młody