Strona poświęcona Ziemi Łukowskiej

Krzywda

Wieści z Rosji

Wojna to nie tylko tysiące poległych i zaginionych na polach bitew żołnierzy czy zniszczenia infrastruktury miast i miasteczek, choć to właśnie tym mierzy się ogrom strat wojennych. Wojna to też tragedie rozdzielonych rodzin, bliskich znajdujących się po dwóch stronach linii frontu.
Niezwykle utrudnione możliwości kontaktu miały rodziny rozdzielone przez pierwszowojenną zawieruchę.
Listy pisane z Rosji, przez przebywających tam w wyniku bieżeństwa, czy z powodu pracy (np. kolejarze) wielokrotnie nie trafiały do adresatów. Pozostałe w Polsce rodziny niejednokrotnie zmuszone były opuścić swoje domy i nie miały możliwości przekazania informacji za linię bojową.
Z pomocą przychodziła prasa – wieści z Rosji otrzymane przez Kopenhagę i Sztokholm drukowały „Dziennik Kijowski”, „Gazeta Polska”, „Kurjer Petrogradzki” a następnie przedrukowywały inne czasopisma, w tym m.in. Ziemia Lubelska. Tą samą drogą można było odpowiedzieć na anons bliskiego.
Często o pośrednictwo  w przekazywaniu wieści proszono księży, którzy prenumerowali prasę.
Niezwykłe ogłoszenia są przepełnione tęsknotą, niepokojem o bliskich i nadzieją na spotkanie. Continue reading

XIX-wieczne sadownictwo w powiecie łukowskim

 Sadownictwo było niegdyś ważną gałęzią rolnictwa. Sady owocowe w majątkach czy probostwach dostarczały nie tylko owoców na stół, ale też zapewniały, często niemały, dochód.
Największe ogrody owocowe liczyły nawet ponad 2000 drzewek, a w najbardziej liczących się, istniały szkółki zapewniające nowe gatunki i stałą wymianę starych drzew na nowe.
Zadbane sady były często pasją i dumą ziemian oraz księży, którzy sami często byli adeptami sadownictwa.
Majątki zatrudniały ogrodników. Niektórzy z nich byli samoukami, ale można było też znaleźć takich, którzy pobierali nauki i doświadczenie u tak znanej ogrodniczej rodziny Hoserów w Warszawie. Continue reading

Polegli w powstaniu styczniowym na ziemi łukowskiej

Na terenie obecnego powiatu łukowskiego rozegrało się kilkanaście mniejszych i większych bitew i potyczek podczas powstania styczniowego. Trudno dziś jednoznacznie określić ilu powstańców poniosło śmierć podczas tych działań. Ilość poległych szacować można na kilkuset. Jednak nie wszystkie zgony odnotowywane były w księgach metrykalnych.

Continue reading

O zaginionym pradziadku i żołnierzach z I wojny światowej

Od kilkunastu już lat poszukuję informacji o moim zaginionym prawdopodobnie podczas I wojny światowej pradziadku.

Julian Fijał urodził się w 1873 roku w Zastawiu, był synem Jana i Agnieszki z Walczyńskich. W 1906 roku wstąpił w związek małżeński z Katarzyną Olender. Legitymował się wtedy biletem 220 Jepifańskiego Batalionu Rezerwowego. W latach 1907-1915 rodziły się ich dzieci Aniela, Bronisława, Zofia, Władysław i Aleksander – od imienia ojca nazywani Ulijanami, Ulijankami albo Ulijanichami.

Moja babcia pamiętała jak jej ojciec został powołany do wojska:

„Do 1913 roku mieszkaliśmy razem, wtedy ojciec, jako rezerwista, został wezwany do wojska. Jak odchodził to siostra Aniela mówiła do mnie „Bec Bronka, ale głośno bec”. W lipcu 1914 roku ojciec szedł na front, wojsko przechodziło przez Siedlce i zaprosił nas na odwiedziny. Ojciec bardzo mi się podobał w ubraniu wojskowym, najbardziej podobała mi się złota łyżka, którą nosił w bucie za cholewą. Nie chciałam mu jej oddać, tylko zabrać ją do domu. Wtedy po raz ostatni widziałam ojca. Później chyba jeszcze nas odwiedził, albo my jego, ale nie pamiętam.”

 

Z wpisu w książce adresowej widnieje dopisek, że Julian Fijał został uznany za zmarłego w 1929 roku decyzją Wojewody Lubelskiego.

98spisludnosci

Poszukując informacji o procedurze uznania za zmarłego trafiłam na Monitor Polski. Dziennik Urzędowy Rzeczypospolitej Polskiej.

Continue reading