Strona poświęcona Ziemi Łukowskiej

Jagodne

Wieś królewska Jagodne w puszczy łukowskiej notowana była od 1580 roku łącznie z zaginioną wsią Ługowa Wola. Miały wówczas razem 4 łany ziemi uprawianej przez kmieci ( podobnie było w 1589). Samo Jagodne w 1620 roku miało 4 łany. W 1661 wieś zostala zapisana jako Jagodno, w 1673 ponownie Jagodne. W 1827 zapisano wieś jako Jagodne dąbskie, później ( 1921) ponownie tylko Jagodne.

w 1882 wieś liczyła 30 domów, 240mk i 639 mórg obszaru. Dobra Jagodne zajmowały 1082 morgów gruntów.
Wieś w 1921 liczyła łącznie z leśniczówkami 56 domów i 377 mieszkańców. Jako samodzielna osada Jagodne funkcjonowało do okresu po II wojnie światowej. W 1970 roku stanowiła część wsi Dąbie.

Monografię pod tytułem:”Jagodne(wieś w powiecie łukowskim, gminie Dąbie): zarys etnograficzny” napisał Zygmunt Wasilewski w 1889. Przedstwia w niej tradycję, budownictwo, stroje, gwarę mieszkańców.

 

 
starytyp

Chałupa w Jagodnem – stary typ
nowytyp

Chałupa w Jagodnem – nowy typ

Zygmunt Wasilewski
„Jagodne(wieś w powiecie łukowskim, gminie Dąbie): zarys etnograficzny.
„Biblioteka Wisły” ,Warszawa: Skład główny w księgarni M. Arcta 1889

Image0013_0001

W Gazecie Powiatu Łukowskiego z 1930 znajduje się artykuł opisujący okoliczności powstania szkoły w Jagodnem. W 1916 roku założono szkołę powszechną mieszczącą się w chatach chłopskich – co roku była ona przenoszona do innego budynku. W 1924 nowym nauczycielem został Julian Jerzyk i wtedy za jego staraniem powołano Komitet Budowy Szkoły. Opodatkowano na ten cel mieszkańców, zaciągnięto kredyt w banku, poproszono też o pożyczkę Wydział Powiatowy Sejm. w Łukowie. Przy pomocy mieszkańców pracujących w czynie społecznym wybudowano nowy gmach szkoły. Poświęcenie przez biskupa Przeździeckiego nastąpiło w 1928 roku.

Plany budowy szkoły, które znajdują się w Archiwum Państwowym w Lublinie w zespole Urząd Wojewódzki Lubelski jednostka – Projekt 1- klasowej szkoły powszechnej w Jagódnem, pow. łukowski. Sygnatura 403/1755

 3 3b 3c

Jagodne na mapie z 1938 roku

Jagodne na mapie z 1938 roku


 

Ze względu na swoje położenie w środku lasów, Jagodne w trakcie II wojny światowej było świadkiem walk partyzanckich, a w październiku 1943 doszło do pacyfikacji wsi. Oddział AK „Ostoi” stoczył walkę z powracającymi  oddziałami niemieckimi z pacyfikacji wsi.
Historia wsi jest nierozerwalnie związana z partyzantką AK i NSZ stacjonującej w obozowisku Jata. Wieś Jagodne silnie wspierała tę działalność poprzez dostarczanie naszym gotowych produktów mięsnych, chleba, odzieży itp.

„14 września 6 i 8 kompania 1pp z 1 DP leg. stoczyły z wojskami niemieckimi bój na skraju lasu pod Jagodnem i Warkoczem. Najeźdzcy przeszli do kontruderzenia i nie tylko wyparli polskie kompanie z lasu, ale w rozpędzie odebrali miejscowość Kopcie i zaatakowali Trzciniec. natarcie 6 i 8 kompanii załamało się i w rozsypce wycofały się one na południe powiatu” [Cichosz Z. Obwód Armii Krajowej Łuków, „Łoś”, „Wielkie Łuki”,”Maciek” 1939-1945″]

Zygmunt Cichosz w swej książce „Obwód Armii Krajowej Łuków, „Łoś”, „Wielkie Łuki”,”Maciek” 1939-1945″
przytacza też wspomnienia Florentyny Michalak Gołębskiej i Janiny Bednarczyk:
„Wśród lasów północno-zachodniej części powiatu na dużej polanie znajdowała się wieś Jagodne z przyległymi polami. W 1953 r. ludność wsi Jagodne wysiedlono, a budynki mieszkalne i gospodarskie zostały zlikwidowane. Obszar tej polany z przyległymi terenami lasów przeznaczono na poligon wojskowy.
W dniu 23 lipca 1942 r. do wsi Jagodne zjechało gestapo, które z donosu konfidentów dokonało aresztowań. Aresztowano: Wacława Czapskiego ( 60 lat), Jana Pucyka (51 lat), Antoniego Wysockiego ( 23 lata), Wacława Olszewskiego ( 23 lata), Hipolita Pucyka ( 20 lat) i Stanisława Szerszenia ( 10 lat). Wszystkich wywieziono do Łukowa, gdzie osadzono ich w areszcie miejskim.
6 sierpnia 1942 r. w godzinach wieczornych całą szóstkę zaprowadzono na cmentarz i tam rozstrzelano. Powody były nieznane. Po upływie kilku dni Stanisław Czapski – syn rozstrzelanego Wacława Czapskiego, przyszedł na cmentarz i ustalił miejsce pochówku rozstrzelanych. Zatrzymał się przed mogiłą i rozmyślał. W tym momencie podeszlo do niego dwóch ludzi ubranych po cywilnemu, uzbrojonych i rozstrzelali go. Pochowany został w tej samej zbiorowej mogile.”

” 11 stycznia 1943 r. w godzinach przedpołudniowych do Jagodnego przybył oddział niemiecki ( w sile plutonu) z Żydem, który wydał mieszkańców udzielających mu pomocy. Wskazanymi byli Bronisława Bednarczyk* i Władysław Goschorski, których w obecności Żyda zastrzelono.
Dowódca oddziału zarządził pacyfikację wsi. Funkcjonariusze oddziału zaczęli po kolei zbierać mężczyzn i zamykać w budynku szkolnym. Na korytarzu szkolnym ustawiono ich w dwuszeregu. Dowódca chodził wzdłuż dwuszeregu i według swojego uznania wskazywał osoby na stracenie, które zamykano w przedsionku. Na zewnątrz przedsionka i ustawiono funkcjonariuszy policji, którzy zabijali pojedynczo wypychanych z pomieszczenia. Zginęli wówczas: Michał Fronczak ( 26 lat), Antoni Pucyk ( 31 lat), Jan Cabaj ( 21 lat), Henryk Koper ( 20 lat) i Stanisław Osiak ( 26 lat). Rozstrzelanych rodziny pochowały na cmentarzach parafialnych w Domanicach i Tuchowiczu.
Żyd, ratując swoje życie, zaprowadził Niemców do miejscowości Lipniak oddalonej od Jagodnego o 6 km. Tu Niemcy otoczyli zabudowania Jana Kownackiego wskazanego przez Żyda i weszli razem z nim do mieszkania. Widocznie informacja Żyda okazała się błędna, został on wyprowadzony na podwórko i zastrzelony”

* w książce omyłkowo wpisana jako Bronisław

Po wojnie rozpoczęto budowę drogi bitej z Gręzówki do Jagodnego. Budowę doprowadzono do ok. 300 m. za cmentarzem i przerwano bo już zapadła decyzja o wysiedleniu. Jagodne było bardzo dużą zwartą osadą jak na tamte czasy, miała drogowe połączenia z Domanicami, Żdżarami, Gręzówką. Do Łukowa mieszkańcy jezdzili piaszczystą drogą zwaną Rojecką która dzisiaj jest świetnym szlakiem rowerowym na wycieczki.

W roku 1953 zapadła decyzja o wysiedleniu wsi i utworzeniu na jej terenie poligonu lotniczego. Część mieszkanców wyjechała do woj. olsztyńskiego, inni pozostali na ziemi łukowskiej. Przenieśli się do rodzin lub kupili nowe siedliska. Zabudowania zostały rozebrane. Materiał nadający się do dalszego wykorzystania został zabrany, pozostały przewieziono m.in. do Gręzówki gdzie palono nim w piekarni.
Wieś została zrównana z ziemią. O dramatycznych wydarzeniach z tego okresu przeczytać można między innymi w artykule z Echa Podlasia z 1995 roku. Artykuł dostałyśmy od P.Miedzika – dziękujemy :).

 

artykuł

Tekst artykułu ( przepisano z powodu słabej jakości skanu)
ECHO PODLASIA NR 32 232 11 SIERPNIA 1995

DEPORTACJA JAGODNEGO
Wieś Jagodne oddalona jest o 17 km na zachód od Łukowa. Znajduje się wśród znacznych kompleksów leśnych. Ziemia tu licha. Przed II wojną światową mieszkańcy tej wioski z własnych srodków wybudowali czteroodziałową szkołę powszechną. Powstał tu również „Dom Ludowy”, w którym mieściła się sala widowiskowa ze sceną i … ( nieczytelne) z zapleczem spółdzielni „Społem:. Wieś rozciągała się na przestrzeni 3 km. Miała dobrą ale drewnianą zabudowę. Z obu stron wieńczyły ją budynki leśnictw. Od strony wsi Żdżary było to leśnictwo „Jata”, a od strony Domanic – leśnictwo „Jagodne”. Na obrzezach wsi znajdowały się zabudowania Lasów Państwowych dla gajowych strzegących ogromnych tutejszych kompleksów leśnych. Gdy przyszła wojna i okupacja, tereny kompleksów leśnych i wsi Jagodne przeobraziły się w bastion oporu oddziałów Armii Krajowej i innych ugrupowań partyzanckich. To była jednak wojna, ale prawdziwy dramat przeżyli mieszkańcy tej wsi dopiero po wyzwoleniu w lecie 1953 roku.

W lutym 1953 na zebraniu wiejskim z udziałem władz powiatowych oznajmiono że wieś będzie wysiedlona na Ziemie Odzyskane. Jej teren został bowiem przeznaczony pod rozwój Narodowych Planów Gospodarczych. Do świadomości mieszkańców wsi informacje te jednak nie dotarły. Życie dalej toczyło się w niej zupełnie normalnie. Kończono rozpoczęte wcześniej zajęcia budowlane. Ludzie posiali zboża jare i posadzili ziemniaki. Dlatego w miesiącu maju zorganizowano… ( nieczytelne) drugie zebranie we wsi, na którym potwierdzono, że już niebawem ludność zostanie stąd całkowicie wysiedlona. Dopiero wtedy miejscowi chłopi zrozumieli co im grozi. Pisali do władz wszystkich szczebli. Delegacje uday się do Lublina i Warszawy z prośbą o cofnięcie decyzji o deportacji. Godzono się nawet z przesiedleniem ale w pobliskie strefy. Sugerowano, że zamiast wysiedlenia na Ziemie Odzyskane można przenieść mieszkańców Jagodnego do niedalekiego PGR Jeleniec. Władza z początku łudziła chłopów, ale wkrótce wycofała się z obietnic.
Jeszcze w 1953 roku pojawiły się we wsi stałe zawodowe straże pożarne, ponoć dla ochrony przed ogniem jednak coraz więcej we wsi … (
nieczytelne) nieznanych … ( nieczytelne). Intencji ich pobytu nie mógł nikt przewidzieć. Można było też dostrzec coraz większy nadzór milicji a później wojska nad okolicznymi terenami. W pierwszych dniach lipca zboże dojrzewało. Sprowadzono nawet do wsi młockarnie z ośrodków maszynowych z tzw. POM-ów i GOM-ów. Rozpoczęto młockę chłopskiego zboża. Dla jakich celów to robiono skoro i tak zamierzano ludzi stąd wysiedlić? W tym czasie każdy właściciel gruntów otrzymał akt wywłaszczenia z ziemi i gospodarstwa rolnego z zawiadomieniem o wykwaterowaniu go dnia 1 sierpnia 1953 roku do województwa olsztyńskiego. Tam mieli ludzie otrzymać zamienne gospodarstwa. Próżny okazał się więc sprzeciw wielu mieszkańców. Znany jest fakt aresztowania rolnika Władysława Zająca za desperacką próbę rozbiórki własnego budynku. Stosowano wówczas osławione stalinowskie metody walki z oprawcą.
Tak nadszedł dzień 1 sierpnia. Było ciepło i słonecznie. O wschodzie słońca na polach Jagodnego zabłyszczały w słońcu olbrzymie, jak na tamte czasy, 18-tonowe ciężarówki z przyczepami. Miały one rejestracje z różnych stron Polski.
W Łukowie na stacji Łapiguz rano podstawiono specjalny pociąg towarowy. Każdy z gospodarzy miał przydzielony samochód. Towarzyszył mu tzw „dysponent”, który miał czuwać nad przewiezieniem dobytku danego gospodarza do przydzielonych wagonów towarowych na stacji Łapiguz. Wieczorem specjalny pociąg udał się stąd w kierunku województwa olsztyńskiego. Dzieci, ludzie w sile wieku i osoby starsze płakały. Nie wszyscy z deportowanych wytrzymali jazdę w nieznane. Nie dotrwała do końca tego dramatu starsza już
pani Pucyk, która zmarła w drodze. Z niektórymi deportowanymi spotkałem się jeszcze później. Tak samo, jak moja rodzina, przeżywali dłogo ten nieludzki występek peerelowskich władz. W Olsztyńskiem otrzymali najczęściej ugory, różne nieużytki rolne, walące się ruiny, których nawet tamtejsze … ( nieczytelne) nie chciały. Przeważnie były to „resztówki” położone z dala od siedzib ludzkich. Każdy z tych ludzi przeżywał krzywdę i dramat. Ziemia im przydzielona potrzebowała ciężkiego sprzętu, którego nie mieli.
Mieszkańcy Jagodnego, wcześniej tak dobrze zintegrowani, nigdy juź później nie spotkali się ze sobą razem. Służby Bezpieczeństwa rozczłonkowały ludzi w myśl stalinowskiego hasła „dziel i rządź”. Wielu dramatów osobistych, jakie spotkały mieszkańców Jagodnego nie da się opisać. Można jednak śmiało powiedzieć że jest to jedna z wielu krzywd jakie wyrządziła Polska Ludowa łukowskiej społeczności. Krzywd nie do naprawienia.
Emil Miedzik

 

Obecnie na terenie po dawnej wsi znaduje się poligon 6 Bazy Lotniczej w Dęblinie

***

11 sierpnia 2013 roku na rozdrożu za Żdżarami odbyła się uroczystość upamiętniająca wysiedlenie i deportację mieszkańców Jagodnego. W 60 rocznicę wywózki zebrali się dawni mieszkańcy wsi, ich potomkowie a także lokalne władze i duchowieństwo.
Po polowej Mszy świętej dawne mieszkanki Jagodnego Jadwiga Pucyk i Albina Tomasiak odsłoniły kamień upamiętniajcy wydarzenie sprzed kilkudziesięciu lat.
Na pomniku napisano:

„Pamięci mieszkańców
wsi Jagodne
wysiedlonych w latach 1953-54
przez ówczesne władze
w uznaniu
ofiar i krzywd

Mieszkańcy gmin Łuków
i Stoczek Łukowski
Żdżary 11.8.2013″

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.